Reforma PIP wstrzymana, ale nieodwołana

Reforma PIP wstrzymana, ale nieodwołana

Wyhamowanie procesu legislacyjnego ustawy reformującej Państwową Inspekcję Pracy to dobra informacja dla przedsiębiorców. Zyskują oni bowiem dodatkowy czas na weryfikację sposobu, w jaki realizują współprace oparte o umowy cywilnoprawne. Choć trudno wskazać moment wejścia w życie zmian oraz ich ostateczny kształt, nie należy spodziewać się, że zostaną one odwołane, jako że do nowelizacji przepisów Polska zobowiązała się w kamieniach milowych KPO.

W ostatnich tygodniach 2025 r. przedsiębiorcy żyli ewoluującym projektem zmian w ustawie o Państwowej Inspekcji Pracy. Propozycja sformułowana przez rząd była wielokrotnie modyfikowana w toku prac legislacyjnych, ale finalnie została całkowicie zatrzymana na etapie prac w Komitecie Stałym Rady Ministrów.

W konsekwencji zmiany nie weszły w życie zgodnie z datą przewidzianą w projekcie, a więc 1 stycznia 2026 r. Nie należy się ich także spodziewać w najbliższych miesiącach. Nie oznacza to jednak odwołania planowanej reformy. Zgodnie z aktualnymi komunikatami rząd będzie pracował nad nową propozycją, która zrealizuje zobowiązanie przyjęte przez Polskę w kamieniach milowych KPO. To jednoznaczny sygnał, że nie można o sprawie zapominać i warto się z wyprzedzeniem przygotować.

Co zakładała reforma?

Przypomnijmy, że reforma ustawy o PIP przewidywała zwiększenie uprawnień inspektorów do wydawania decyzji administracyjnych, przekształcających umowy cywilnoprawne (m.in. umowy B2B, zlecenia, dzieła) w umowy o pracę, jeżeli warunki wykonywania takiej umowy odpowiadały kodeksowym kryteriom stosunku pracy.

W toku prac legislacyjnych nastąpiło pewne złagodzenie pierwotnie zakładanych kompetencji PIP – zrezygnowano choćby z wstecznego ustalenia stosunku pracy w drodze decyzji czy rygoru natychmiastowej wykonalności jako standardowego elementu decyzji inspektora.

Domniemanie stosunku pracy

W toku prac nad projektem ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości pojawiła się propozycja wprowadzenia do kodeksu pracy tzw. domniemania stosunku pracy. Zasugerowane brzmienie tego domniemania było bardzo daleko idące: „domniemywa się, że stosunek prawny, w ramach którego osoba fizyczna za wynagrodzeniem otrzymywanym w stale powtarzających się okresach świadczy pracę na rzecz tego samego podmiotu, jest stosunkiem pracy”.

Podkreślenia wymaga, że jest to propozycja zaczerpnięta z tzw. Dyrektywy platformowej, którą Polska będzie zobowiązana zaimplementować jeszcze w tym roku. Choć jej adresatami mają być wybrane przedsiębiorstwa, to na obecnym etapie nie można całkowicie wykluczyć, że takie domniemanie pojawi się w kodeksie pracy jako powszechnie obowiązujący przepis.

Fakt, że w ramach planowanej reformy Ministerstwo Finansów nie zamierza zmieniać kluczowych definicji i kryteriów formalnych dotyczących przedsiębiorcy, działalności gospodarczej czy stosunku pracy umożliwia dokonanie przeglądu zasadności stosowania umów B2B, który będzie efektywny zarówno dziś, jak i po nowelizacji przepisów.

Zyskaliśmy czas na przygotowanie do zmian

Analizując wpływ uprawnień PIP na sytuację przedsiębiorstw, należy pamiętać, że nowelizacja nie przewidywała żadnych zmian w podstawowych regulacjach dotyczących m.in. definicji stosunku pracy, definicji przedsiębiorcy czy działalności gospodarczej.

Należy to postrzegać jako pewne ułatwienie w przygotowaniu do zmian, które – jak sądzę – prędzej czy później zostaną uchwalone.

Ponieważ bazujemy na tych samych definicjach i kryteriach formalnych, możliwe jest dokonanie efektywnego przeglądu zasadności stosowania umów cywilnoprawnych oraz warunków, na jakich takie współprace są podejmowane.

Nadchodzące miesiące to idealny okres na to, aby zweryfikować, czy sposób, w jaki firma realizuje współprace oparte o umowy cywilnoprawne, odpowiada wymogom prawnym.

W szczególności należy zbadać, czy w tych przypadkach nie występują kodeksowe cechy stosunku pracy, czy współpracownicy faktycznie funkcjonują w warunkach niezależności charakterystycznej dla podwykonawców oraz czy na udowodnienie powyższego pozwala nam dokumentacja, jaką posiadamy.

Defence file vs PIP

Rezultaty i wnioski z takiego przeglądu, poza analizą i identyfikacją bieżącego ryzyka, mogą stanowić jednocześnie bazę do tzw. defence file, tj. kompleksowej informacji mającej na celu wspierać podatnika w obronie jego stanowiska w przypadku potencjalnych kontroli. Taka dokumentacja może okazać się istotnym ułatwieniem w zmaganiach z PIP, szczególnie, że w sytuacji otrzymania decyzji czasu na odwołanie jest niewiele.

Mimo że rok 2026 przynosi nam mnóstwo zmian i nowych wymogów prawnych, w tym podatkowych, do których przedsiębiorstwa muszą się dostosowywać, warto z wyprzedzeniem zaplanować również działania dotyczące zasad współpracy w oparciu o umowy B2B, ponieważ na etapie kontroli czy otrzymania decyzji, może być za późno.

Autor: Patryk Chmiel, doradca podatkowy